Światowy reset

Patrycja, 16 aus Polen (Wadowice)

Kap, kap, kap….patrzę na krople deszczu spływające po szybie mojego okna, których dźwięk tworzy jakże wyjątkową melodię. Wydaje się, jakby odliczały one kolejne dni, które spędziłam już wyłącznie w domu. Ciekawe, ile jeszcze właśnie takich kropel spadnie, zanim wrócę do normalności. Mija kolejna godzina, dzień, miesiąc. Jeszcze kilka miesięcy temu, gdy w mediach dowiedziałam się o obecności koronawirusa w Chinach, wątpiłam, że pojawi się on w moim kraju. To wydawało się takie odległe i nierealne. Kolejne dni pokazywały jednak, iż cała ta sytuacja jest dużo bardziej poważna niż sądziłam. Myślę, że nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak kolejne wydarzenia mogą wpłynąć na życie milionów Polaków i moje własne. To w końcu musiało się zdarzyć-pierwszy przypadek tej choroby w Polsce, na początku marca. Dokładnie pamiętam tę chwilę, kiedy się o tym dowiedziałam. W miarę upływu czasu w moim kraju zarażonych przybywało i wciąż ich liczba rośnie.

Nie chodzę do szkoły już od połowy marca, siedząc bezpiecznie w domu. Na początku podobał mi się taki stan rzeczy, ponieważ zyskałam multum wolnego czasu, który z kolei zaczął biegnąć dużo wolniej. W moim liceum funkcjonuje nauczanie zdalne, więc sporą część dnia spędzam przed komputerem, ucząc się. Mimo to oszczędzam wiele czasu na dojeździe, przez który musiałam dużo wcześniej wstawać. Wolną chwilę poświęcam mojej pasji, gram na gitarze. Działa to na mnie terapeutycznie, gdyż pozwala na oderwanie się od problemów i poniesienie muzyce. Moi rodzice nie pracują zdalnie, więc martwię się o nich. Oni również musieli zmienić swoje nawyki i obecnie w wolnym czasie szyją maseczki ochronne. Zakupy ograniczają się jedynie do tych spożywczych, a rodzice robią je większe, ale za to dużo rzadziej niż wcześniej. Koronawirus zmienił również wiele w moim życiu chrześcijanki. Od kiedy pandemia na dobre wybuchła w Polsce, nie byłam w kościele. Oczywiście, zastąpiłam to oglądaniem niedzielnej mszy w telewizorze, jednak bardzo mi brakuje fizycznej obecności, również święta były dla mnie bardzo dziwne.

Nieustannie zadziwia mnie fakt, że koronawirus ,,zatrzymał’’ cały świat i to zaledwie w parę chwil! W naszych czasach wielu mówi, że ,,świat pędzi’’, a człowiek wie coraz więcej o świecie i o sobie samym. Obecna sytuacja pokazuje, że wszystko łatwo może się zmienić, a z pozoru poukładane i spokojne życie może wywrócić się do góry nogami. ,,Dziwny jest ten świat!’’

Ja wykorzystuję ten czas również na refleksje. Ostatnio uświadomiłam sobie, iż my, jako ludzie, powinniśmy bardziej doceniać to, czym obdarza nas los. Ogromnie cieszę się, że mieszkam na wsi, ponieważ mam możliwość wyjścia na dwór ( co teraz jest ogromnym szczęściem ). Dzięki tym wydarzeniom spędzam więcej czasu z moją rodziną, a wiele wyjazdów zastąpiłam spacerami do lasu. To od niedawna jedno z nielicznych miejsc, gdzie mogę przebywać. Tęsknię także za moimi przyjaciółmi i znajomymi. Pomimo tego, że często piszemy ze sobą albo widzimy się za pomocą kamerek. Nie mogę się doczekać, aż znowu spotkamy się i ich wyściskam. Staram się jednak szukać pozytywnych aspektów tej pandemii, mimo iż bardzo chciałabym wrócić do tej ,,szarej’’, zwykłej i tak mi obecnie brakującej rzeczywistości.

Najważniejszą jednak wartością dla mnie jest zdrowie – moich najbliższych i moje. Jan Kochanowski pisał :

,, Nie porzucaj nadzieje,

Jakoć się kolwiek dzieje:

Bo nie już słońce ostatnie zachodzi,

A po złej chwili piękny dzień przychodzi. ‘’

Dlatego pomimo tej trudnej sytuacji staram się wierzyć, że pandemia w końcu ustanie i będziemy mogli żyć jak dawniej! Wszystko będzie dobrze!