Niewidzialne zagrożenie

Adam Palarski, 18, aus Polen (Wadowice)

Pamiętam, jak w podstawówce czytałem artykuł o trzęsieniach ziemi. Nigdy żadnego nie widziałem, ale sam artykuł przeraził mnie do tego stopnia, że w głębi duszy modliłem się o to, aby ziemia przy mnie nie zaczęła się trząść. Sam fakt, że istnieje wyczuwalna siła mająca swoje ognisko, epicentrum, mogąca wywołać tsunami budziła we mnie nie tylko strach, ale też pewien rodzaj szacunku. Zacząłem szukać- wiem już, że ludzie pokornie chowają się pod ławkami zakrywając głowę, że szyby są specjalnie klejone, że instalacje gazowe i wodne są wykonywane tak, by mogły się one pod dużym naciskiem deformować, że szyby są pokrywane specjalnym materiałem zapobiegającym powstawaniu odłamków, a fundamenty posiadają specjalny zbrojony beton, pozwalający budynkowi drgać. Zacząłem o tym dużo mówić i ostrzegać moich bliskich na wypadek katastrofy. Niestety- im bliższe mi były osoby, tym gorzej znosiły moje prawidła i instruktaże pokazujące im, co należy zrobić podczas ewentualnej katastrofy. W końcu babcia zdecydowała się mi powiedzieć, że u nas fizycznie nie ma możliwości na to, by ziemia się zatrzęsła, a na pewno nie w takiej skali jak to ma miejsce w Ameryce czy Azji, ale mimo to, by zrobić mi przyjemność weźmie moje wskazówki do serca i podczas opisywanego zagrożenia schowa się pod stołem i nie będzie panikować.

W Polsce nie zarejestrowano żadnego przypadku koronawirusa.
Cztery przebadane przypadki koronawirusa w Polsce.
Przestajemy chodzić do szkoły.
Pojawiają się pierwsze ofiary śmiertelne.
Tysiąc nowych przypadków koronawirusa.
W szpitalach zaczyna brakować miejsc.

Unikam wychodzenia z domu. Moi bliscy unikają wychodzenia z domu. Jak to dobrze, że w końcu niebezpieczeństwo jest na tyle widoczne, że można je dostrzec gołym okiem.